To normalne, że pieski niepotrafiące chodzić na smyczy, po wyjściu z boksu są zdezorientowane. Figa nie była zdezorientowana. Figa była śmiertelnie przerażona.

Figa bez maku, ale spaceru nie było

To normalne, że pieski niepotrafiące chodzić na smyczy, po wyjściu z boksu są zdezorientowane. Figa nie była zdezorientowana. Figa była śmiertelnie przerażona.

W środę pojechałam do schroniska i wyprowadziłam na spacer dwie, przyjazne i otwarte dziewczyny. Korzystając z garstki czasu, jaka mi została, poprosiłam pielęgniarza o wydanie mi z boksu jeszcze jednego pieska. Do moich rąk trafiła smycz z miniaturowym wilkiem na końcu. Figa ma 5 lat i sięga do połowy łydki. Bardzo urocze stworzenie – zwłaszcza, że mam słabość do wilkowatych mordek. 

To normalne, że pieski niepotrafiące chodzić na smyczy, po wyjściu z boksu są zdezorientowane. Figa nie była zdezorientowana. Figa była śmiertelnie przerażona. Naparła swoim małym ciałkiem na ścianę sąsiedniego boksu, skuliła się, zaczęła drżeć jak osika i rozpaczliwie skomleć. Wszelkie próby zachęcenia jej do spaceru niewiele dawały. Z podkulonym ogonem Figa zbliżała się o kilka centymetrów, dała się pogłaskać, choć widać było, że wiele ją to kosztowało. A potem znów kładła się na plecach, całą sobą prosząc: „nie bij”. 

Okropnie mnie to zasmuciło. Przypomniał mi się Felicjan – mój neurotyczny psiak, który odszedł kilka lat temu. Felka i jego siostrę, Pchełkę, znaleziono w przydrożnym rowie. Dzieciaki miały nie więcej niż 5 miesięcy i tak się złożyło, że moi bracia przywieźli te nieszczęścia do naszego domu. Pchełka natychmiast wyskoczyła z auta i zaczęła entuzjastycznie eksplorować teren. Felek nie wyszedł. Gdy włożyłam głowę do samochodu, zobaczyłam anemicznego szczeniaka, piszczącego rozpaczliwie między własnymi wymiocinami. Felek był wiecznie zestresowany i zawsze chronił się przed groźnym światem, wtulony w mój brzuch albo ramiona. 

Nie wiem, czy ktoś tłukł Figę i Felicjana, ale naprawdę trudno mi uwierzyć, że temu ogromnemu stresowi nie pomógł żaden bezmyślny człowiek. Potem taka przerażona bieda trafia do ciebie i oddał(a)byś wszystko, aby móc ją natychmiast przekonać, że ty jej nie skrzywdzisz. Psie oczy zdradzone przez ludzi – oto, co kruszy każdego twardziela, który ma okazję spojrzeć w nie w schronisku.

Przepraszam, Felek. Przepraszam, Figa. Przedstawiciele mojego gatunku nie potrafią oswoić własnej psychiki, a mieli czelność oswoić was. Tylko po to, by was zniszczyć. Nie potrafię i nie chcę się z tym pogodzić. 

Ale Figa w tym małym roztrzęsionym ciałku nosi całkiem wielkie serducho. Pozwoliła mi smyrać się po wiecznie odsłoniętym brzuszku i po półgodzinie mojego gadania do niej i powolnego zachęcania smaczkami widocznie się rozluźniła. Niewiele pospacerowałyśmy. Każdy obwąchany skrawek trawy czy kawałek betonu napawał ją nowym przerażeniem. Na powrót siadała skulona albo kładła się na plecach. Miałam jednak wrażenie, że pod tą grubą skorupą przerażenia podskakiwała miła i wesoła suczka, która bardzo chciała spędzić czas z fajnym człowiekiem. Tym bardziej starałam się uważnie analizować każdy jej ruch, by zrozumieć, czego ode mnie chce i na ile mogę sobie pozwolić. Chyba wyszło całkiem nieźle. A widok tej mordki zrobił mi dzień:

schronisko dla zwierząt we wrocławiu

Patrząc na nią, uświadomiłam sobie coś niby prostego, ale bardzo ważnego: to nie zwierzęta muszą sobie zasłużyć na nas – to my musimy zasłużyć na nie. Nie są naszą własnością, lecz wielkim darem (myślę, że rozumie to każdy kochający opiekun). Ja zapracowałam sobie na zaufanie Felicjana. Życzę Fidze, aby ktoś zapracował sobie na nią.

 

Ogłoszenie Figi – kliknij, aby się zakochać!

 

Milena Traczyńska

Wspieraj adopcję Figi i innych wrocławskich schroniaków – udostępnij ten tekst w social mediach!

Przeczytaj także:

Kiedy umiera ich człowiek – historia Agi i Kamy

Starsi panowie dwaj: krakersożerca i niezmordowany aporter

Spread the love

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *