golden retriever in forrest

Pies w lesie? Obowiązkowo na smyczy!

Sezon grzybowy trwa, wiele osób decyduje się na spędzanie wolnego czasu w lesie. Wśród nich jest mnóstwo psiarzy, którzy ochoczo zabierają czworonogi ze sobą. W końcu gdzie indziej jest tyle atrakcyjnych dla psa zapachów? Zanim jednak zdecydujemy się na wzięcie zwierzęcia na taki niecodzienny spacer, powinniśmy pamiętać o paru ważnych rzeczach.

  1. Pies w lesie z punktu widzenia prawa

Kto w lesie puszcza luzem psa, poza czynnościami związanymi z polowaniem, podlega karze grzywny albo karze nagany. Kara grzywny jest wymierzana w granicach od 20 złotych do 5 tysięcy złotych.

– Ustawa o Lasach z dnia 28 września 1991 r. (Dz. U. 91.101.444), art. 30 pkt 13).

Z tego punktu jasno wynika, że nie wolno rezygnować ze smyczy podczas spacerów w lesie. Nie ma znaczenia wielkość ani rasa psa. Część opiekunów nie kryje oburzenia z powodu takiego „ograniczania wolności” ich pupilów. Czy słusznie?

2. Pies w lesie jest gościem 

york pies w lesie

Oczywiste? Nie dla tych, którzy puszczają pupila samopas w lesie, wychodząc z założenia, że musi się on „wybiegać” akurat tam (do tematu „wybiegania” jeszcze nawiążę). Las jest środowiskiem naturalnym wielu gatunków zwierząt, którym nie należy wchodzić w drogę. Wie to każde dziecko – zapomina o tym wielu dorosłych. Tłumaczenie, że znasz zachowania swojego psa, to żadne tłumaczenie. Wyobraźmy sobie, że nagle, zupełnie niespodziewanie znajdujemy się w zatłoczonym i głośnym miejscu, pełnym różnorodnych barw i elementów. Nadmiar bodźców robi nam z w mózgu roller-coaster, ale już po chwili ogarnia nas ciekawość – chcemy wszystko zobaczyć, wszystkiego dotknąć, wszystko powąchać i wszystko usłyszeć. Mniej więcej tak musi czuć się nasz pupil, kiedy wypuszczamy go z auta na leśnej polanie. Odrobina wyobraźni wystarczy, aby pojąć, że pies może nagle ruszyć w pościg za zającem, lisem, sarną czy innym psem (to, że na co dzień nie gania zwierząt, nie ma znaczenia – podminowanie ogromem zapachów i przestrzeni może sprawić, że zwierzakowi „odbije”). A przecież żaden opiekun nie chciałby, aby niedzielna wyprawa skończyła się dla psa okaleczeniem, zgubieniem czy – w najgorszym razie – śmiercią. Jeśli więc nie wystarcza argument odnoszący się do komfortu zwierząt leśnych – pomyślmy o bezpieczeństwie swojego pupila.

3. Kłusownicy, myśliwi i inni spacerowicze

Niebezpieczeństwa grożące psu ze strony przyrody to za mało? Równie poważne czyhają ze strony ludzi… Niestety, wciąż można natknąć się na wnyki zastawiane przez kłusowników. Mają w nie wpadać zwierzęta leśne – wpadają i psy:

FOREST – PIES, KTÓRY WPADŁ WE WNYKI KŁUSOWNICZE W LESIE POD PRZEMYŚLEM. STRACIŁ DWIE ŁAPY.

A jak sprawa ma się z myśliwymi? Czy mogą strzelać do psów biegających w lesie bez smyczy?

Zabrania się zabijania zwierząt, z wyjątkiem: usuwania osobników bezpośrednio zagrażających ludziom lub innym zwierzętom, jeżeli nie jest możliwy inny sposób usunięcia zagrożenia.

– Ustawa o Lasach z dnia 28 września 1991 r. (Dz. U. 91.101.444), art. 6 pkt 5).

Widząc w lesie zwierzę bez smyczy, myśliwy ma prawo pouczyć opiekuna o obowiązku sprawowania kontroli nad zwierzęciem. Jeśli pies przemieszcza się sam, dzierżawca lub zarządca obwodu może dostarczyć czworonoga właścicielowi, o ile ustalenie tożsamości tej osoby jest możliwe. Jeżeli nie – pies może zostać przekazany do schroniska dla zwierząt. Teoretycznie zatem nasz pies nie powinien „dostać kulki”, o ile właśnie nie gna z łowiecką pasją za uciekającą sarną. Ale – po pierwsze – tak jak wspomniałam wyżej, według mnie ilość bodźców, jakie pupil odbiera podczas leśnej wycieczki, może sprawić, że dobrze ułożone zwierzę zachowa się w sposób nieprzewidywalny. W takim wypadku nie uchronimy czworonożnego przyjaciela. Po drugie, prawo prawem, teoria teorią – nie trzeba się bardzo starać, żeby znaleźć w sieci historie opiekunów, których zwierzęta zostały zastrzelone, pomimo że nie stworzyły zagrożenia. Na profilach i forach związanych z PZŁ można znaleźć wypowiedzi samych myśliwych, którzy uważają, że należy strzelać do spacerujących po lasach psów. Nie można zatem mieć w tej kwestii całkowitego zaufania.

Nie zapominajmy także o innych spacerowiczach. Nasz pies może być najbardziej przyjazną istotą, jaką znamy. Jeśli jednak podbiegnie do przypadkowej osoby, która się go wystraszy i zacznie wymachiwać w jego stronę koszykiem, wina będzie po naszej stronie.

4. Choroby

Czy psu w lesie zagraża zarażenie wścieklizną przez dzikie zwierzęta? Obecnie rozrzuca się szczepionkę z samolotów, a nasz pupil jest przecież raz w roku szczepiony, więc prawdopodobieństwo zachorowania jest niewielkie. „Niewielkie” nie oznacza jednak, że go nie ma! Ponadto, nory czy odchody mieszkańców lasu mogą „zafundować” naszemu czworonogowi świerzbowca czy tasiemca. Do tego, jeśli nasz pies większość czasu spędza w mieszkaniu i unikamy na co dzień spacerów na łonie natury, musimy mieć na uwadze, że las jest siedliskiem kleszczy. Jeśli będziemy kontrolować zwierzę za pomocą smyczy, prawdopodobieństwo, że wytarza się ono w wysokiej trawie, wsadzi nos do lisiej nory lub odchodów, jest zdecydowanie mniejsze niż wtedy, gdy biega samopas.

5. „Ale on musi się gdzieś wybiegać!”

…czyli argument każdego, kto jest rebeliantem i podczas leśnych spacerów pozwala psu na eksploatację terenu bez smyczy. Powodów, aby jednak przestrzegać prawa, podałam chyba wystarczająco dużo, dlatego chcę jeszcze odnieść do kwestii „wybiegania”. Postaram się niebawem napisać o tym, jak powinien wyglądać wartościowy spacer, który zmęczy naszego psa i już teraz mogę powiedzieć, że nie jest to kilkugodzinne bieganie, dopóki pupil nie opadnie z łap. Istotny jest kontakt z opiekunem i rozrywki intelektualne. Nie jest więc dobrą wymówką narażanie zwierzęcia na szereg niebezpieczeństw czyhających w lesie.

Milena Traczyńska

Spread the love

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *