a dog's purpose

TOP 5 filmów o psach

Przepis na idealny, jesienny wieczór? Gorąca herbata, słodycze, koc i dobry film. Ten ostatni powinien być – zależnie od nastroju – komedią albo wyciskaczem łez. Jeszcze lepiej, jeśli głównym bohaterem jest pies!

Od czasów Rin Tin Tina – owczarka niemieckiego, który był jednym z pierwszych psów na ekranie – reżyserzy z całego świata zaprosili na plan filmowy bardzo wiele czworonogów. Oto subiektywny ranking pięciu, moim zdaniem, najlepszych filmów z psami w rolach głównych.

  1. „Marley i ja” („Marley & me”), reż.  David Frankel, 2008

Film jest ekranizacją bestsellerowej powieści Johna Grogana o tym samym tytule. W książce autor opisuje spory kawałek swojego życia spędzony z labradorem imieniem Marley.  Dlaczego ta historia przeniesiona na ekran to must watch każdego psiarza? Dlatego że Marley nie jest psim superbohaterem – mądrym i wiernym jak, dajmy na to, Lassie. Marley to najgorszy pies świata. Przez całe życie zawzięcie bronił tego tytułu, przysparzając swoim opiekunom wstydu, frustracji, wydatków i innych problemów. W zatrzęsieniu produkcji tkliwych, idealizujących psy, mogących często przynieść spore szkody, historie „prawdziwych” czworonogów, takich jak Marley, są światu bardzo potrzebne. Choć z jednej strony to piękny film o psio-ludzkiej miłości, to jest on również ważną przestrogą dla wszystkich, którzy chcą mieć czworonoga w przyszłości. Rzecz jasna, nie chodzi o to, by potencjalnych psiarzy zniechęcić, lecz chociażby o uczulanie ich na rozsądne wybieranie hodowli, w której nabywa się szczenię.

  1. „Mój przyjaciel Hachiko” („Hachi: A Dog’s Tale”), reż.  Lasse Hallström, 2009

Klasyka! To jeden z tych tkliwych i przewidywalnych, na których ponoć nie sposób się nie rozkleić. Niemal każdy słyszał japońską historię o akicie imieniem Hachiko. Pies, po śmierci swojego opiekuna, miał czekać na niego przez dziesięć lat na stacji kolejowej w Tokio, gdzie obecnie stoi pomnik przedstawiający wiernego, psiego przyjaciela. Motyw ten chętnie wykorzystali Amerykanie, przenosząc bohaterów w realia współczesnych Stanów Zjednoczonych. I, trzeba im to przyznać, zrobili to w sposób fenomenalny. Film faktycznie wyciska łzy, a po zakończeniu mocniej przytula się swojego psa.  Zachwycające są ujęcia, zwłaszcza te, które obrazują, jak z perspektywy czterech łap Hachi postrzega rzeczywistość. Do tego dochodzi dobra obsada (Richard Gere, Joan Allen) i piękna muzyka (Jan A.P. Kaczmarek). Poza tym twórcy nie próbowali zrobić z produkcji „czegoś więcej” – Mój przyjaciel Hachiko to chwytająca za serce laurka dla psiej miłości i wierności. Dzięki temu zasiadamy do oglądania z oczywistymi zamiarami i oczekiwaniami – chcemy się wzruszyć.

  1. „Był sobie pies” („A Dog’s Purpose„) reż. Lasse Hallström, 2017

Film trafił na ekrany kin w tym roku i zyskał niemałą popularność. Reżyser Mojego przyjaciela Hachiko znów serwuje nam dawkę wzruszenia psią wiernością. Tym razem narratorem opowieści jest pies imieniem Bailey, który trafia na ziemię w kilku wcieleniach, pod opiekę kilkoro ludzi. Podczas tej wędrówki, swoim psim rozumem, próbuje pojąć, jaki jest jej sens egzystencji i jaką rolę on sam ma spełnić na świecie. Zabawna, rozczulająca, momentami infantylna historia pokazująca, ile szczęścia wnosi pies w życie każdego człowieka. O umieszczeniu tej produkcji na mojej liście zadecydowało coś, co moim zdaniem jest niezwykle ważne, kiedy twórca postanawia spojrzeć na świat oczami zwierzęcia. Bailey rozumie tyle, ile mniej więcej może rozumieć pies. Jest spersonifikowany w minimalnym stopniu, koniecznym do opowiedzenia widzowi historii. To pewnego rodzaju uczciwość wobec psów, które są pod wieloma względami inne niż my.

  1. „Piorun” („Bolt”), reż.  Chris Williams, Byron Howard, 2008


Czy są tu fani i fanki Disneya? Piorun to filmowa lektura obowiązkowa, moim zdaniem na miarę Iniemamocnych czy Toy Story. Oczywiście, równie obowiązkowa dla psiarzy – tych starszych i tych młodszych. Choć Piorun, biały owczarek szwajcarski będący filmową gwiazdą, jest animowany, mówi i ma wiele ludzkich cech, jakich nie mają prawdziwe psy, to znów – mamy ciekawie ugryziony wątek przyjaźni pomiędzy człowiekiem a zwierzęciem. Oprócz tego, że psiak jest po prostu absolutnie uroczy i przyjemnie patrzy się na tę mordkę, to ta bajka jest pewną odskocznią od wyciskaczy łez – podczas oglądania Pioruna popłakać się można bowiem wyłącznie ze śmiechu. Humor jest tutaj odpowiedni i dla starszych, i dla młodszych widzów. To się ceni w dobie niesmacznych, trywialnych żartów prezentowanych w nowych produkcjach dla dzieci.

  1. „Biały Kieł” („White Fang”), reż.  Randal Kleiser, 1991

Najstarsza z proponowanych pozycji, ale zdecydowanie obowiązkowa. Film na motywach powieści Jacka Londona wydanej w 1906 roku. Tytułowy Biały Kieł to wilk z domieszką krwi psa. Jako szczenię trafia do niewoli, gdzie zaznaje horrendalnego bólu ze strony nieuczciwych ludzi. Dopiero kiedy Jack, młody poszukiwacz złota, wykrada Białego Kła i próbuje go oswoić, zwierzę ma szansę poznać człowieka od lepszej strony. Dla mnie ten film jest piękny przede wszystkim dlatego, że uczciwie pokazuje, jakimi istotami są wilki. Od wieków funkcjonują one w kulturze głównie jako materializacja zła i niebezpieczeństwa. W dużej mierze przez to zapominamy, jak wiele łączy je z naszymi ukochanymi psami domowymi.

Milena Traczyńska

Podoba ci się ten tekst? Udostępnij go w social mediach!

Przeczytaj także:

sad dog

 Psia pogoda – czy twój pupil też może mieć chandrę?

 

 

 

 

 

5 faktów o owczarku niemieckim, które mogą cię zaskoczyć

Spread the love

1 thought on “TOP 5 filmów o psach

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *