O nieudanych związkach psio-ludzkich #1

Planuję kupić yorka, mała będzie się cieszyć! – mówią rodzice 3-letniego dziecka. Wprawdzie mam kawalerkę i spędzam 10-12 godzin poza domem, ale husky marzy mi się od zawsze, więc jakoś to pogodzę – przekonuje sam siebie pracownik banku, który czas wolny uwielbia spędzać na kanapie. Moim pierwszym psem będzie pitbull. Chłopaki z osiedla będą zazdrościć – wizualizuje 19-latek mieszkający w bloku i niemający wcześniej styczności z terierami typu bull. W taki sposób zaczyna się wiele psich i ludzkich tragedii…

Kiedy ktoś mówi, że chce taką i taką rasę, bo jest ładna, to zawsze zapala mi się w głowie żółte światło.

– Ale wiesz – zaczynam zazwyczaj – że taki pies potrzebuje trzech spacerów, w tym jednego długiego i kilku godzin rozrywek umysłowych? Wiesz, do jakiej grupy ras to zwierzę należy i z czym się to wiąże?

Zazwyczaj kiwają głowami albo zapewniają, że po prostu dobrze wyszkolą swojego przyszłego podopiecznego. Zaniepokojona, aż boję się myśleć, co oznacza dla nich „dobre szkolenie”. Pomijam już, jak dla mnie oczywisty fakt, że zachowanie psa to tyle szkolenie, ile geny przedstawiciela danej rasy.

To okropnie smutne, ale wielu potencjalnych psiarzy chce czworonoga wyłącznie w charakterze maskotki. Jak inaczej wytłumaczyć fakt, że nie mając warunków życiowych ani podstawowej wiedzy kynologicznej, tylu ludzi upiera się przy konkretnych, kompletnie nieodpowiednich dla siebie rasach? Labradory są piękne, dalmatyńczyki są jak z filmu, yorki są rozkoszne – słyszę to przerażająco często. Równie często słyszę lub trafiam w sieci na opowieści o tym, jak to amstaff pogryzł dziecko, sfrustrowany spaniel demoluje mieszkanie, gdy zostaje sam, basset musi zostać oddany, bo opiekuna nie stać na leczenie… Większość tych przypadków to efekt ludzkiej nieodpowiedzialności, hedonistycznych zapędów i przedmiotowego postrzegania zwierząt. Jeśli pies w znaczny sposób uprzykrza nam życie, to najprawdopodobniej nie potrafimy zapewnić mu tego, czego potrzebuje. Nie on ponosi winę.

sad dog

Kupując psy, zdecydowanie zbyt wielu ludzi zapomina, że one nie mają żyć dla nas, lecz z nami – pod naszą opieką. To zasadnicza różnica.

 

 

 

Jeśli przedstawiciel jakiejś rasy oczarował nas swoim pyskiem, to zanim zaczniemy szukać hodowli, zróbmy porządny research, przeczytajmy nie jedną, a kilka książek, porozmawiajmy z opiekunem takiego psa, a potem odpowiedzmy sobie na kilka ważnych pytań:

  • Do jakiej grupy ras należy ten pies? – zwierzęta klasyfikowane w poszczególnych grupach mają zespół wspólnych, ważnych cech charakteru i zbliżone potrzeby związane z ruchem (mają wspólnych przodków). Inne są owczarki, inne psy w typie pierwotnym, jeszcze inne – psy myśliwskie.
  • Czy mam już doświadczenie z rasą? Czy miałem(-am) już jakiegokolwiek psa? – nie każda rasa jest idealna jako pierwszy pies.
  • Jak psy tej rasy dogadują się z dziećmi i innymi zwierzętami? – niektóre zwierzęta to fenomenalni członkowie większej rodziny, inne wolą być „jedynakami”.
  • Czy mam odpowiednie warunki mieszkaniowe? – wcale nie chodzi głównie o kwestię: miasto czy wieś? Możesz mieć w bloku owczarka albo malamuta, jeżeli potrafisz zapewnić mu odpowiednią dawkę ruchu. Jeśli już, to mieszkaniec wsi powinien dowiedzieć się, czy jego wymarzony pies nada się do życia w budzie i w kojcu. Część ras to kanapowce, niektóre są bardzo wrażliwe na polskie warunki atmosferyczne. Poza tym, jeśli pies ma mieszkać na zewnątrz czy często przebywać w ogrodzie, to należy zastanowić się, czy działka jest zabezpieczona p o r z ą d n y m ogrodzeniem, którego podopieczny nie przeskoczy ani nie podkopie. Oczywiście, trzeba być też realistą. Jeśli masz naprawdę małe mieszkanko, to nie kuś się na zakup doga czy retrievera – pies zajmuje więcej domowej przestrzeni niż mogłoby się wydawać.
  • Czego oczekuję od swojego psa? – chcesz uprawiać z nim sport, mieć w nim stróża i obrońcę czy patrzeć, jak godzinami drzemie przy twoich nogach?
  • Czy stać mnie na miesięczne utrzymanie psa i ewentualne leczenie, jeśli zachoruje? – koniecznie dowiedz się, ile będziesz potrzebować pieniędzy na wyżywienie zwierzęcia, cykliczne wizyty u weterynarza, zabawki, akcesoria spacerowe i pielęgnacyjne… Być może przydadzą się dodatkowo usługi behawiorysty? Pamiętaj, że pewne rasy są narażone na konkretne choroby bardziej niż pozostałe psy, dlatego musisz liczyć się z ewentualnymi, niespodziewanymi kosztami opieki zdrowotnej.
  • Czy sprostam pielęgnacji swojego psa? – oczywiście, nie możesz zapomnieć o sierści psa. Jest kilka rodzajów, a zależnie od rasy wymaga ona określonej pielęgnacji – w przypadku niektórych zwierząt może nie obyć się bez wizyty u groomera. Nie sprawiaj sobie też pupila, który intensywnie linieje, jeśli jesteś pedantem czy pedantką i wszechobecne kłaki na ubraniach i meblach doprowadzą cię do szału.

Co, jeśli okaże się, że nie jesteś dobrym kandydatem czy kandydatką na opiekuna / opiekunkę swojej wymarzonej rasy? Spokojnie! Obecnie istnieje kilkaset ras – mało prawdopodobne, że nie ma psa, który zdobędzie twoje serce wyglądem i usposobieniem, a ty podołasz opiece nad nim. Jeśli nie masz pojęcia, jakie zwierzę jest dla ciebie, zaopatrz się w porządną encyklopedię ras i porozmawiaj z kynologiem.

Może twoja obecna sytuacja życiowa w ogóle nie pozwala ci na wprowadzenie do domu zwierzęcia? Doskonale rozumiem palącą potrzebę dzielenia swojej codzienności z psem przy jednoczesnej niemożności spełnienia jej. Jestem na studiach, mieszkam na stancji i nie mogłabym zajmować się teraz ukochanym psem, mieszkającym teraz na wsi z rodzicami, czy jakimkolwiek innym. Znalazłam na to tymczasowe rozwiązanie – regularnie odwiedzałam schronisko dla bezdomnych zwierząt, by spędzać całe godziny na spacerach i zabawach z psiakami, które każdy dzień tkwią samotnie w betonowych boksach. Z całego serca polecam taki wolontariat. 🙂

Milena Traczyńska

Podoba ci się ten tekst? Udostępnij go w social mediach!

Przeczytaj też:

veterinarians

Wizyta u weterynarza? Nie taka straszna!

 

 

 

 

golden retriever

 

 

SOS dla ras – lista organizacji ratujących psy rasowe i w typie ras

Spread the love

2 thoughts on “O nieudanych związkach psio-ludzkich #1

  1. Zawsze mnie to bardzo zastanawiało! Przecież tak się staramy przy wyborze przyjaciela. Tego ludzkiego. Nie spędzamy czasu z kimś, kto nam ewidentnie nie pasuje, kto jest kompletnie różny i męczy nas jego sposób bycia. Dbamy o odpowiednie dopasowanie i przyjemność dla obu stron. Przyjaciele (i partnerzy!) są przecież potencjalnie na długie lata. A pies to też przyjaciel. No i co? Brać jakiegoś, z którym będziemy się czuć źle, a on będzie przez nas niezadowolony? No skąd. Trzeba się starać <3

  2. Świetny tekst! Dodałabym jeszcze, że jeśli ktoś ma możliwość i doświadczenie to niech bierze schroniskowca, np. w trakcie takiego wolontariatu, bo idzie się na pewno zakochać 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *