schronisko wrocław

Kiedy umiera ich człowiek – historia Agi i Kamy

Agę i Kamę łączy kilka rzeczy. Są podobnej wielkości, w podobnym wieku, dzielą ten sam boks i obie trafiły do schroniska z powodu śmierci swoich opiekunów. 

Uprzejmość babci Kamy

Kama ma 13 lat, smukłą sylwetkę i sięga do połowy łydki. Trudno mi było nie zauważyć, jak specyficzna jest jej sierść. Z gładkiej, beżowej szaty w przypadkowych miejscach wyrastają białe, szorstkie kłaki, jakby suczka manifestowała swoją kundlowatość. Gdyby nowym(-ą) opiekunem(-ką) Kamy został(-a) jakiś(-aś) influencer(-ka), to mała z pewnością mogłaby zrobić karierę w social mediach – na przykład irokezem postawionym z kępki kłaków na głowie. To się aż prosi o tego typu stylizację! Ale ta miła blond piękność nie wygląda raczej na pankówę. To starsza pani z klasą – nawet chodzi bardzo elegancko, nie ciągnie na smyczy i idzie tam, dokąd ją proszą. Nie skacze, nie domaga się pieszczot jak atencyjny szczeniak. Ot, taka miła istota, która żyje i daje żyć innym. Podobno kiedyś tak nie było. Gdy trafiła do schroniska, bardzo to przeżyła. Kłapała zębami, szczekała na ludzi i niechętnie wychodziła z kimkolwiek na spacery. Ale teraz – nic z tych rzeczy.

schronisko wrocław

Po 15 minutach spaceru Kama uznała, że czas wytarzać się w trawie, a potem położyć się w cieniu i popatrzeć na świat. Klapnęłam obok niej i zaczęłam ją głaskać. Nie protestowała, ale odniosłam wrażenie, że chce mi powiedzieć: „okej, możesz, ale nie myśl, że te czułości sprawiają mi jakąś wielką przyjemność”. Zastanawiałam się, czy to może być jeden z tych psów, które nie są typowymi pieszczochami, czy po prostu śmierć przyjaciela i trafienie do schroniska sprawiły, że Kama tak reaguje na dotyk. W każdym razie – dałam jej spokój. Siedziałyśmy sobie cicho na tyłach terenu (jak dobrze, że tak jak ja, nie preferuje wygrzewania się w słońcu), patrzyłyśmy i słuchałyśmy: każda na swój sposób. 

Wówczas przypomniało mi się, jak zawsze irytowały mnie obce ręce, które bezceremonialnie zaczynały obmacywać mojego prywatnego owczara na spacerach. Atos nie lubi głaskania przez nieznajomych. Podobnie jak Kama – nie protestuje, ale też nie majta ogonem i z całą dupką ze szczęścia. Uprzejmie toleruje. Nigdy nie dotknęłam czyjegoś psa idącego na smyczy bez zapytania o zgodę. W ogóle: co my mamy z tym głaskaniem? Jasne, im pies jest bardziej przyzwyczajony do dotykania przez ludzi, tym właściwie lepiej – wówczas nie ma problemów z czesaniem, usuwaniem pasożytów, itd. Ale większość z nas ma nieprzyzwoity odruch pchania się z rękami z odgórnym założeniem, że pies tego chce. A przecież ma swoje święte, psie prawo nie chcieć. I to nie oznacza, że jest dziki czy wybrakowany. Dlatego mam nadzieję, że Kama, to małe wspaniałe stworzenie, trafi do człowieka, który czasem posiedzi z nią w ciszy na trawie. 

schronisko wrocław

 

 

 

 

Ogłoszenie Kamy – kliknij, aby się zakochać!

 

 

 

 

 

 

 

Aga, czyli jak być wiecznie młodą

Współlokatorka Kamy, Aga, nie ukrywała, że chciała zawładnąć moją uwagą. Udało jej się i zabrałam ją na spacer. Trudno było mi się nie uśmiechać, gdy na nią patrzyłam. Czarno-beżowa mordka, duża paszcza, wyłupiaste, rezolutne oczka, załamane do przodu uszy i zakręcony ogon. Sama słodycz! Aga ma lat 10, ale śmiga jak nówka! Swoją duchową młodość udowodniła na wybiegu. Okazało się, że to jeden z tych psów, które dostają bzika na widok piłki. Ależ skakała! Ależ szczekała! Zresztą, to spojrzenie mówi wszystko:

schronisko wrocław

A spróbowałabym nie rzucić dłużej niż przez 3 sekundy! Wyszłaby z własnej skóry. Na początku przynosiła piłkę w podskokach, owszem, ale odchodziła z nią przynajmniej metr ode mnie – cobym sobie przypadkiem nie wyobrażała, że to moja piłka! Szybko jednak zrozumiała wyznaczoną przeze mnie regułę: „jeśli nie upuścisz zabawki na ziemię tuż obok mnie, to więcej rzutów nie będzie”. Cóż, priorytet był oczywisty – zaczęła robić to dokładnie tak, jak od niej oczekiwałam. Pojętna i kompromisowa z niej bestia!

Aga to chodzący optymizm. Tu cię poliże po ręce, tam podskoczy, gdzieś indziej majtnie ogonkiem w kierunku innego psa. Jestem pewna, że eksplodowałaby z radości, gdyby okazało się, że jej pan żyje i że przyszedł zabrać ją do domu, ale jednocześnie  sunia jest tak otwarta, że dzielnie daje radę i mam nadzieję, że ktoś szybko doceni tę kulkę pozytywnej energii.

Ogłoszenie Agi – kliknij, aby się zakochać!

 

schronisko wrocław

Dziewczyny spotkał podobny los, ale są od siebie znacznie inne. Obie jednak powinny znaleźć fajne domy. Nikomu nie zrobiły krzywdy. Nie są nieznośnie. Nikt nie miał na nie alergii. Nie zgubiły się. Po prostu spotkał je bardzo smutny los. To kolejne oblicze starości w schronisku, które sobie dzisiaj uświadomiłam: jakby nie wystarczył fakt, że niektóre z seniorów tracą swoich dwunożnych, najlepszych przyjaciół z powodu śmierci, to na dobitkę trafiają do boksów – niczyje. To wielka niesprawiedliwość. Moim pragnieniem jest, aby ludzie przestali postrzegać bezdomniaki w podeszłym wieku jako zużyte i niepewne modele. Jeden spacer z taką Kamą czy Agą – i okazuje się, że to wciąż pełnoprawne psy, które mogą wnieść w nasze życie nie mniej radości niż rasowe szczenię.

Milena Traczyńska

Podoba ci się historia Kamy i Agi? Udostępnij ten post w social mediach!

Przeczytaj także:

Starsi panowie dwaj: krakersożerca i niezmordowany aporter

Spread the love

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *